21 lut 2015

Zmarłemu dokładnie dziesięć lat temu Zdzisławowi Beksińskiemu tragicznej śmierci nie zazdroszczę, ale wyobraźni owszem. Pięć lat temu zmierzyłem się z nią na sanockim zamku, gdzie prezentowana jest większość jego spuścizny.

Powyższy obrazek należy chyba do przeszłości, bo gdy byłem tam w 2010 roku, trwały prace nad budową dodatkowego skrzydła zamku, żeby pomieścić w niej kilka tysięcy dzieł Beksińskiego.

Beksiński malował w szczytowej formie kilkadziesiąt obrazów rocznie. O ile wiem, nie nazywał ich. Jak myślę, żeby nazwą nie sugerować niczego odbiorcy, nie ograniczać jego wyobraźni. Bo, umówmy się, dzieło sztuki składa się z:
– artysty,
– dzieła właściwego,
– kontekstu,
– prezentacji,
– odbiorcy,
– interpretacji,
– i pewnie czegoś tam jeszcze, czego nie chce mi się wymyślać.

A zatem odbieram i nazywam zgodnie ze swoją wyobraźnią.

„W kolejce do zmartwychwstania”:

„Ostatni wodopój”:

„Na chwilę przed sukcesem”:

„Drużynowy jest wśród nas”:

„Fundusz Wczasów Pracowniczych”:

„Apoteoza apostazji”:

„Matka czeka”:

„Nie mamy pana płaszcza”:

„Miss Finis Poloniae”:

„Córka-Polka”:

„Koalicja strachu”:

„Jeszcze jedna cegła w murze”:

„Ziemia mi zbrzydła, odlecę stąd”:

„Przeprowadzka”:

„I nie opuszczę cię aż do śmierci”:

A teraz (jeśli starcza jeszcze wyobraźni), wyobraźmy sobie, że Beksiński przejmuje spuściznę przodków…

…i zajmuje się projektowaniem autobusów:

Kącik filmowy. Tak to wyglądało 29 kwietnia 2010 roku:

A tak to kilka dni później zilustrowałem muzycznie:

14 lut 2015

Przemysł kłódkarski nie upadnie. Po pierwsze rośnie popularność rowerów, także wśród złodziei. Po drugie, i tego aspektu bym nie lekceważył, ludzie ciągle się kochają. Tak bardzo, że muszą sobie tę miłość zamknąć na kłódkę.

Nie wiem ile lat ma ten heavy metalowy obyczaj i skąd się wywodzi, ale Pont de l’Archevêché (Most Arcybiskupi) w Paryżu wygląda tak, jakby architektowi płacili w kłódkach. Most ma niespełna 200 lat (powstał w 1828 roku) i jest jednym z kilku prowadzących na Île de la Cité, czyli wyspę po środku Sekwany (podchodzimy nim od tyłu do katedry Notre-Dame).

Stal narzędziowa jest bardzo ciężka, a liczba zakochanych zawierzających swą miłość metalowym pałąkom idzie w miliony, więc mosty są zagrożone. Jedna miłość mostu nie skrzywdzi, ale kilkanaście ton uczucia na jednym przęśle może już zburzyć spokojny sen konstruktora. Myślę, że kiedyś tego zakażą. Oby nie miłości.

Zakochani zaatakowali też już wieżę Eiffla. Ze względów bezpieczeństwa nie wróżę tej tradycji wielkiej przyszłości.

Konserwatorzy zabytków mają też pole do popisu w Polsce. Most Tumski dźwiga ciężary miłości od 2008 roku. Część kłódek już odpiłowano, bo skorodowały (co za tandeta…).

24 sty 2015

W której właściwie ręce nosił Winston Churchill laseczkę? Niby Francuzi i Anglicy już wszystko sobie wyjaśnili w sprawie ruchu prawo- i lewostronnego, ale ten drobny szczegół pozostaje chyba w protokole rozbieżności…

Paryski pomnik Churchilla prezentuje Brytyjczyka wszech czasów z laseczką w lewej dłoni. Stoi, a jakże, przy Avenue Winston-Churchill. Ta, sąsiadująca z Avenue des Champs-Élysées, ulica otrzymała swe obecne miano 27 marca 1966 roku. Daty powstania pomnika nie znam.

Londyński pomnik przy Parliament Square prezentuje Churchilla z laską w prawej dłoni. Statua, której autorem jest Ivor Roberts-Jones, została odsłonięta 1 listopada 1973 roku, w obecności Elżbiety II. Posąg stoi w miejscu, które w 1950 roku wybrał sobie sam Churchill. A co się miał krygować…

Tylko facet z przesadnie rozbudowanym ego mógł ocalić swoją ojczyznę. Mniejsza o to, że kosztem innych ojczyzn.

BLOG ROBERTA ZIENKIEWICZA „Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.” (RYSZARD KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.