18 maj 2013

Na miejscu dawnego młyna Sova na wyspie Kampa na Wełtawie w Pradze istnieje od 2003 roku Muzeum Kampa. Plany urządzenia tam muzeum były już w okresie międzywojennym. Ostatecznie powstało po rekonstrukcji budynku zakończonej w 2000 roku. Dużo eksponatów sztuki współczesnej pochodzi z kolekcji Jana Mládka i jego żony Medy Mládkovej.

Aleš Veselý – „Váha tlaku neurčuje prioritu postavení obou blíženců” (2008):

František Mertl (Franta) – „Osmý den” (2001):

Karel Nepraš – „Tři polopostavy” (1999):

Michal Gabriel – „Jezdec” (2008-2009):

Miloslav Chlup – „Ležící” (lata 60. XX wieku):

Olbram Zoubek – „Oběti” (1958):

Milan Dobeš – „Reflexní relief” (1993):

Już za murami muzeum, na wybrzeżu Wełtawy, znajduje się instalacja Cracking Art Group – „34 yellow light pinguins on the river” (2008):

15 maj 2013

Gdzie w Paryżu są najlepsze kasztany, wie każde polskie dziecko. Dobrze byłoby jednak, by dzieci zainteresowały się, gdzie są najlepsze lody. Znajdziemy je na Île Saint-Louis, czyli Wyspie Świętego Ludwika.

Za najlepszą paryską lodziarnię uchodzi założona w 1954 roku Berthillon. Nazwa pochodzi od nazwiska pierwszego właściciela Raymonda Berthillona. Obecnie firma należy do innej rodziny.

W tym okropnym kapitalizmie lody można kupić na każdym rogu, ale to przed Glacier Berthillon ustawiają się kolejki. Mi, który jesienią 1981 roku stał osiem godzin po kilogram smalcu, takie kolejki nie straszne.

Kolejki mogłyby ustawiać się w wielu miejscach Paryża, bo marka Berthillon dostępna jest wszędzie. Ale prawdziwa lodziarnia jest na Rue Saint-Louis-en-l’Île, w samym środku Wyspy Świętego Ludwika.

Dlaczego lody Berthillon są najlepsze? Producent używa tylko naturalnych składników, nie słyszał o konserwantach chemicznych itp., itd. Oferuje kilkadziesiąt smaków. Ja wziąłem owocowe, żona wszystko, co z czekoladą.

Z lodem w ręku, kierując się na południowy wschód można dotrzeć za kilkaset metrów do Hotelu Lambert. Książę Adam Czartoryski nie doczekał ani lodów, ani polskiego króla.

13 maj 2013

W Olsztynie Xawery Dunikowski postawił Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej (obecnie Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej), ale niewdzięczna ludność nazwała go szubienicami. Marian Konieczny, uczeń Dunikowskiego, doświadczył podobnej interakcji z odbiorcami dzieła. Podniecona ludność Rzeszowa przezwała ustawiony w centrum miasta Pomnik Czynu Rewolucyjnego Wielką Cipą.

Kto był w Rzeszowie, widział na własne oczy tę obscenę. Znawcy dostrzegają nawet clitoris. Mnie bardziej przekonuje druga ludowa nazwa tego pomnika – Uszy Zakopanego Zająca.

BLOG ROBERTA ZIENKIEWICZA „Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.” (RYSZARD KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.