09 mar 2010

Przepraszam, czy to pańska skała? Nie, nie moja. Od kilkudziesięciu lat należy do nas wszystkich, do ludzkości. Przez jakieś 300-400 milionów lat była bezpańska, więc każdy brał ją sobie jak chciał. Nawet Holendrzy.

W pobliżu czeskiego miasta Kamenický Šenov stoją gdzieś tak od permu, a może i karbonu kamienne bazaltowe organy. Zagrać się nie da, ale miło popatrzeć.

Najwyższe bloki skalne mają 12 metrów. Fiu, fiu, ładne piszczałki.

Wzgórze Pańska Skała sięga wysokości 595 metrów n.p.m. Powstała, jak inne góry w tej części świata, w wyniku nacisku płyty afrykańskiej na europejską. Nacisk spowodował pęknięcia skorupy ziemskiej i wypływ magmy na powierzchnię. Stygnąca powoli lawa zmniejszała swoją objętość, w wyniku czego powstały charakterystyczne pęknięcia, zwane fachowo oddzielnością skał magmowych.

Precyzyjnie mówiąc najpierw następowało skrzepnięcie lawy w skałę, która nadal stygnąc ulegała naprężeniom wewnętrznym. Wielkie skały magmowe nie są zwarte, lecz zawsze popękane. Najefektowniej wyglądają właśnie pęknięcia przybierające postać oddzielności słupowej. Skała dzieli się na ułożone względem siebie równiutko słupy o przekroju cztero-, pięcio- lub sześciokąta.

Tak oryginalne i twarde skały były pożądanym materiałem budowlanym. Od XVIII w. aż do 1948 roku pozyskiwano stąd bloki bazaltowe, które trafiały m.in. do krajów Beneluksu, gdzie pomagały walczyć z morskim żywiołem. Takie są odporne na słoną wodę!

Już pod koniec XIX w. zaczęto myśleć o ochronie tego unikalnego miejsca. W 1895 roku wydano pierwszy zakaz eksploatacji, ale nie był przestrzegany. W 1902 roku społeczne towarzystwo wykupiło teren, ale ludzie zaczęli kopać obok, bo pod ziemią też ukryte były zgrabne bloki (dzięki kopaczom dziś jest tam małe jeziorko). Dopiero komuniści zrobili z tym porządek i od 1948 roku raczej nikt nie wyrywa kamiennych piszczałek. Póki co, wszyscy korzystają z tego, że można sobie łazić. Ciekawe, kiedy ogrodzą?

2 komentarzy »

  1. Łał! To jakie musiały byc wielkie zanim sobie wzięli trochę? Szkoda, że wzięli, ale dobrze, że można łazic. No i jak Ty tam wszedłeś na tę piszczałkę? jenyyy
    pozdro

    Komentarz by Bożenia — 10 marca 2010 @ 07:44

  2. Normalnie wlazł…tup tup tup:-) Wbrew pozorom całkiem wygodnie wchodzi się.

    Komentarz by szczęśliwa — 11 marca 2010 @ 07:36

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

BLOG ROBERTA ZIENKIEWICZA „Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.” (RYSZARD KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.