16 lut 2010

Było już o holenderskich oknach, było o rowerach. Pora na trzeci holenderski fetysz czyli wiatraki. Najlepsze w nich jest to, że wiele z nich nadal działa. Grzechem byłoby przecież nie korzystać z bezpłatnej energii…
W Holandii stoją oczywiście wiatraki typu holenderskiego czyli wieżyczkowe. Różnią się od prymitywnych, spotykanych np. w Polsce, tym, że mają obrotową wieżyczkę, co pozwala dostosowywać się do kierunku wiatru.

Tak wygląda polski wiatrak, tzw. koźlak:

A tak holenderski (ten akurat jest belgijski):

Pora na mały przegląd holenderskich wiatraków oraz turbin wiatrowych.

Tama Oosterscheldedam w Zelandii:

Plaża Breezand w Zelandii:

Wiatrak De Noorman z 1852 roku w miejscowości Westkapelle w Zelandii:

De Noorman:

De Noorman:

Miejscowość Vlissingen w Zelandii:

Wiatrak De Koe w miejscowości Veere w Zelandii:

Wiatrak St Janshuismolen w Brugii (Belgia):

W miejscowości Kinderdijk w pobliżu Hagi stoi 19 zabytkowych wiatraków:

Kinderdijk:

Kinderdijk:

Kinderdijk:

Kinderdijk:

Kinderdijk:

Kinderdijk:

Kinderdijk:

Kinderdijk:

Widok na wiatrak w miejscowości Middelburg (Zelandia) z wieży Lange Jan:

Wiatrak ‘t Welvaaren w miejscowości Grijpskerke w Zelandii:

Miejscowość Wemeldinge (Zelandia):

Wiatrak w okolicach Middelburga (Zelandia):

Miejscowość Ouddorp (Zelandia):

I na koniec znów tama Oosterscheldedam:

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

BLOG ROBERTA ZIENKIEWICZA „Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.” (RYSZARD KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.