12 mar 2010

Middelheimmuseum to znajdujące się na świeżym powietrzu muzeum rzeźby współczesnej w Antwerpii. Pierwsza wystawa rzeźby w parku Middelheim odbyła się w 1950 roku. Po wystawie władze miasta postanowiły otworzyć na 20 hektarach parku muzeum, a dodatkowo w latach 1951-1989 odbywało się tu biennale rzeźby. Po powiększeniu w 2000 roku Middelheimmuseum ma 27 hektarów.

Autor: Corey Mc Corkle. Tytuł: „Yayoi”. Rok: 2005.

Ruszenie z posad bryły świata nie jest łatwym…

Autor: Germaine Richier. Tytuł: „The Praying Mantis” (po polsku brzmi to jeszcze lepiej: „Modląca się modliszka”). Rok: 1946.

Autor: Aristide Maillol. Tytuł: „Rzeka”. Rok: 1939-43.

Tytuły kolejnych dzieł każdy wymyśla sobie sam:

Na Zachodzie jest taki bezwzględny kapitalizm, że w muzeach ludziom nawet krzesełka podstawiają. No, Dziki Zachód po prostu. Nie to, co nasze zdrowe Muzeum Ziemi Podlaskiej…

Rzeźby rzeźbami, a i tak największe wrażenie zrobiło na mnie w parku to nieznane mi zupełnie drzewo iglaste udające drzewo liściaste:

I na koniec dowód, że nas pogięło czyli instalacja Dana Grahama z 2004 roku pt. „Belgian fun”:

I jeszcze dwa filmiki z Middelheimmuseum.
Pierwszy, z wypowiedzią krytyka:

Drugi, na którym krytyk zaniemówił z wrażenia:

09 mar 2010

Przepraszam, czy to pańska skała? Nie, nie moja. Od kilkudziesięciu lat należy do nas wszystkich, do ludzkości. Przez jakieś 300-400 milionów lat była bezpańska, więc każdy brał ją sobie jak chciał. Nawet Holendrzy.

W pobliżu czeskiego miasta Kamenický Šenov stoją gdzieś tak od permu, a może i karbonu kamienne bazaltowe organy. Zagrać się nie da, ale miło popatrzeć.

Najwyższe bloki skalne mają 12 metrów. Fiu, fiu, ładne piszczałki.

Wzgórze Pańska Skała sięga wysokości 595 metrów n.p.m. Powstała, jak inne góry w tej części świata, w wyniku nacisku płyty afrykańskiej na europejską. Nacisk spowodował pęknięcia skorupy ziemskiej i wypływ magmy na powierzchnię. Stygnąca powoli lawa zmniejszała swoją objętość, w wyniku czego powstały charakterystyczne pęknięcia, zwane fachowo oddzielnością skał magmowych.

Precyzyjnie mówiąc najpierw następowało skrzepnięcie lawy w skałę, która nadal stygnąc ulegała naprężeniom wewnętrznym. Wielkie skały magmowe nie są zwarte, lecz zawsze popękane. Najefektowniej wyglądają właśnie pęknięcia przybierające postać oddzielności słupowej. Skała dzieli się na ułożone względem siebie równiutko słupy o przekroju cztero-, pięcio- lub sześciokąta.

Tak oryginalne i twarde skały były pożądanym materiałem budowlanym. Od XVIII w. aż do 1948 roku pozyskiwano stąd bloki bazaltowe, które trafiały m.in. do krajów Beneluksu, gdzie pomagały walczyć z morskim żywiołem. Takie są odporne na słoną wodę!

Już pod koniec XIX w. zaczęto myśleć o ochronie tego unikalnego miejsca. W 1895 roku wydano pierwszy zakaz eksploatacji, ale nie był przestrzegany. W 1902 roku społeczne towarzystwo wykupiło teren, ale ludzie zaczęli kopać obok, bo pod ziemią też ukryte były zgrabne bloki (dzięki kopaczom dziś jest tam małe jeziorko). Dopiero komuniści zrobili z tym porządek i od 1948 roku raczej nikt nie wyrywa kamiennych piszczałek. Póki co, wszyscy korzystają z tego, że można sobie łazić. Ciekawe, kiedy ogrodzą?

05 mar 2010

Z oskarowym filmem „Slumdog. Milioner z ulicy” mam problem. Nie jest to przecież wybitne dzieło na miarę „Łowcy jeleni” czy „Ojca chrzestnego”. Wiem jednak, że będę do niego zawsze wracał z dwóch powodów.

Po pierwsze Indie, a szczególnie Bombaj. Bombajskie slumsy widziałem jedynie z okna samochodu, który podrzucał nas na łebka z Goa. To tylko pozornie wygodna perspektywa. Nie czułem się na siłach, by zrobić jakieś zdjęcie. Być może Kryśka wyciągnęła kamerę, ale tydzień później ukradli ją nam wraz ze wszystkimi kasetami. Ze „Slumdoga” więc i taka korzyść, że mogę oglądać po latach to, co kiedyś jedynie powierzchownie liznąłem. Chcieliśmy spędzić w Bombaju kilka dni, ale przez strajk komunikacji na Goa ledwie zdążyliśmy na pociąg do Agry, na który od dwóch tygodni mieliśmy kupiony bilet (indyjskie realia kupowania biletów na trasy długodystansowe).

Bombajski dworzec kolejowy od 1996 roku nazywa się oficjalnie Chhatrapati Shivaji Terminus, ale w 1997 roku wszyscy i tak mówili o nim po staremu czyli Victoria Terminus albo w skrócie VT. W „Slumdogu” Jamal Malik też umawia się z Latiką na VT. Każdego dnia o 17.00.

Nasz pociąg odjeżdżał o godz. 14.00. Gdy staliśmy na peronie tego zacnego dworca zbudowanego przez Anglików w 1888 roku, na naszych oczach rozegrała się zupełnie nieistotna dla historii świata, ale porażająca nas w tamtej chwili taka oto scena. Na torowisku zabrudzonym obficie przez kogoś, kto nie przyjął do wiadomości, że wa wriemja ostanowki połzowatsja toaljetom waspraszczajetsja, baraszkowały szczury. Baraszkowały to mało powiedziane. One po prostu ucztowały w odchodach… Niesmaczne? W „Slamdogu” jest scena, w której mały Jamal wskakuje do latryny.

Bardzo łatwo jest pokazać brzydką stronę Indii. Nie szukaliśmy tej strony i nie podniecaliśmy się nią. Bieda, brud, apatia są często, ale nie zawsze, środowiskiem naturalnym mieszkańców tego kraju. To się na pewno zmienia. Demokracja i wolny rynek zawsze podnoszą dobrobyt. Ciekawe, że wielu Hindusów oburza pokazana w filmie bieda, a nie słyszałem o protestach przeciwko pokazaniu brutalnej i działającej nielegalnie indyjskiej policji.

Żebrak w Delhi. Prawie na pewno jego deformacja jest wywołana świadomie. W „Slamdogu” młodzi chłopcy są oślepiani, by mieć lepsze przychody z żebrania…

Chłopak zarabia grosze w pobliżu India Gate w Delhi pokazując sztuczki z małpką.

Mała dziewczynka żebrze pod meczetem Dżami Masdżid w Delhi. Na ręku jeszcze mniejsza dziewczynka…

Psom też nie jest lekko…

U wejścia do każdego zabytku są przygodni przewodnicy, sprzedawcy wszystkiego i oczywiście żebracy. I bądź tu mądry – czy to autentyczni nędzarze, czy może najemnicy mafii żebraczej?

Bezdomność nie jest udawana. Kładący się każdej nocy na chodnikach, trawnikach, skwerach to nie statyści z „Truman show”, ale żywi ludzie z krwi i kości.

Bieda poza miastem jest może bardziej malownicza, ale to nadal po prostu bieda. Ludzie i ich bieda.

Chłopcy sprzedający w pobliżu hotelu Taj Mahal w Bombaju dziwne balony. Kupiłem dwa. Lepiej płacić za coś, niż dawać pieniądze za darmo.

Drugi powód mej słabości do „Slumdoga”? Telefon do przyjaciela…

W którym roku rozpoczęła działalność Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie? Gdybym nie wiedział, że w 1991 roku, być może Rafał nie wygrałby 32 tys. zł, które w 2000 roku były drugim gwarantowanym progiem w Milionerach. E, pewnie by sobie i tak poradził…

Starsze wpisy »
BLOG ROBERTA ZIENKIEWICZA „Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.” (RYSZARD KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.